CONCERT REPORT: ANJANI+LEONARD LIVE IN WARSAW

Recollections from Leonard Cohen's pre-2008 tours, YouTube clips
Sherry
Posts: 190
Joined: Thu Oct 13, 2005 6:24 pm
Location: Geneva CH

Postby Sherry » Tue Apr 03, 2007 8:05 pm

Thanks to all for their wonderful reports and photos! Mirek,
I enjoyed your story immensely. I have to find a tissue to
dry the tears....

Sherry
User avatar
dick
Posts: 1185
Joined: Wed Sep 11, 2002 10:21 pm

Postby dick » Wed Apr 04, 2007 2:55 pm

Congrats to Ignacy's Mom and Dad, Mirek and Anna, Pawel and Justyna, and Vlad. No wonder you are all floating on a cloud. The good news? It may take many months for you to return to earth!

I agree with Andy that your reports are like reading a really good book. Keep em coming!

Thanks Jarkko!
User avatar
lizzytysh
Posts: 25339
Joined: Thu Jun 27, 2002 8:57 pm
Location: Florida, U.S.A.

Postby lizzytysh » Wed Apr 04, 2007 3:00 pm

... and to Ksenia, whom you haven't had the pleasure to meet yet, Dick :D .


~ Lizzy
User avatar
jarkko
Site Admin
Posts: 6738
Joined: Thu Jun 27, 2002 1:01 am
Location: Espoo, Finland
Contact:

Postby jarkko » Wed Apr 04, 2007 8:20 pm

Artur guided me to Piotr Stelmach interview in Tuesday's DZIENNIK p. 26.
http://www.dziennik.pl/Default.aspx?Tab ... leId=38294

Maybe our Polish friends could translate the main points??
Wywiad z legendarnym bardem
2007-04-03 06:42 Aktualizacja: 2007-04-03 08:13
Cohen: Relacja z Polakami to więź serc

To miał być wywiad tylko z Anjani Thomas - partnerką życiową Leonarda Cohena. Para przyjechała do Polski, by wziąć udział w jubileuszu 45. urodzin "Trójki", a przy tym zaprezentować na żywo materiał ze stworzonego wspólnie albumu "Blue Alert".

Jak wspomina pani lata spędzone na Hawajach? To dość dziwne miejsce dla kogoś, kto chce robić karierę muzyka.

Wszyscy zawsze pytają mnie: "Jak mogłaś opuścić ten raj?". Tymczasem ja od zawsze wiedziałam, że chcę być muzykiem. Grałam na wielu instrumentach i ciągnęło mnie do miejsc, gdzie grała muzyka - do Nowego Jorku, do Los Angeles. Poza tym ja mam problem z Hawajami - dla mnie jest tam po prostu za ciepło. Nie funkcjonuję dobrze w takich warunkach. Leonard to co innego. On może całymi dniami wygrzewać się na słońcu. Mnie coś takiego wyczerpuje, nie mogę ani pracować, ani myśleć. Dlatego wolę chłodniejsze klimaty, na przykład Londyn. Uwielbiam tamtejszą mgłę i deszcz. Taka pogoda sprawia, że zaszywam się w domu i tworzę. Gdy jest pięknie, wolę spacerować niż pracować.

Jak odnalazła pani Nowy Jork? Jak się domyślam, był to dla pani zupełnie inny świat…

O tak! Przyjechałam tam na początku lat 80. Oczywiście żyłam skromnie, jak wszyscy początkujący artyści. Zanim zaśpiewałam z Leonardem "Hallelujah", grałam w klubach i dostawałam za to 30 dolarów, co starczało na kolację. By przetrwać, trzeba było pracować w wielu różnych miejscach. Ale nikt się nie skarżył. Byliśmy młodzi, przepełniała nas energia, nasza codzienność przypominała cygańskie życie. Bardzo mile wspominam tamte lata.

Jakie miejsce w pani życiu zajmuje album "Blue Alert"?

Ta płyta powstawała w okresie wielkich zawirowań, chaosu w naszym życiu. To wtedy Leonard odkrył, że jego menedżerka okradła go ze wszystkich pieniędzy. Pojawili się księgowi, prawnicy, detektywi, urząd skarbowy… Trzeba było podjąć mnóstwo działań. To wszystko wypełniało nam całe życie, jak nigdy wcześniej. Nie zależało nam na pieniądzach, nie potrzebowaliśmy ich wiele, wiedliśmy bardzo skromne życie, na które nagle przestaliśmy mieć środki. Musieliśmy myśleć o sprawach, którymi wcześniej się nie zajmowaliśmy… Te wszystkie liczby, śledztwa… Dzień w dzień i tak przez półtora roku. Dla artysty takie życie jest udręką. To nie są warunki, które inspirują. A my w takich właśnie okolicznościach nagrywaliśmy ten album. Zabrało nam to ponad rok, ale w studiu spędziliśmy może ze dwa miesiące. I była to dla nas tak wielka przyjemność przynosić te piosenki do domu… Słuchaliśmy ich bez przerwy, bo tylko to nas odprężało. Gdy mieliśmy ich już osiem, Leonard postanowił pojechać do Nowego Jorku, by przekonać się, czy inni myślą podobnie jak my - że te utwory są wspaniałe. Ja upierałam się, że trzeba je dokończyć, a on z kolei twierdził, że są dokładnie takie, jakie mają być. Do końca nie byłam przekonana, czy to na pewno dobry pomysł (śmiech).

W tym momencie do pokoju hotelowego wchodzi Leonard Cohen. Krótkie powitanie, podziękowanie za "trójkowy" koncert. Nie jestem pewien, czy mogę skierować mikrofon w jego stronę. Artysta jednak rozwiewa wszelkie wątpliwości i przyłącza się do rozmowy.

W jednej z recenzji "Blue Alert" przeczytałem, że album ten pełni rolę przewodnika w wędrówce nad wzburzoną wodą. Że trzymają państwo słuchacza za rękę, nie pozwalając mu na chwile niepewności. To piękne słowa.

COHEN: Dodałbym, że my sami siebie w pewnym sensie prowadzimy przez ten most! (śmiech)

Jest pan artystą, z którym nierozerwalnie kojarzy się słowo wolność. Jak pan ją zdefiniuje?

Jedyną wolnością, jaką mamy, jest nasza zdolność do godnego przyjmowania tego, co zostaje nam ofiarowane. Życie stawia przed nami wiele wyzwań, które musimy podjąć. Od tego nie można uciec. Nie od nas jednak zależy, czy za każdym razem uda nam się je wszystkie dobrze wypełnić. Wolność jest w pewnym sensie iluzją. W życiu codziennym znaczy to tyle, że masz robić to, co do ciebie należy, najlepiej, jak potrafisz. I bez urazy, bo często musimy robić rzeczy, których robić wcale nie chcemy.

Pana pierwsza wizyta w Polsce miała miejsce 22 lata temu. Wiele osób postrzega ją jako jeden z impulsów do zmian polityczno-gospodarczych, jakie zaszły w naszym kraju.

Nie roztrząsam tego. Życie jest nieustannym podążaniem za swoją szczęśliwą gwiazdą, za swoim przeznaczeniem. Robimy swoje, ale nie mamy żadnego wpływu na to, co się dzieje wokół spraw, które są naszym udziałem… Jestem szczęśliwy, że mogłem się wtedy na coś przydać w Polsce, a moje i wasze serca z takiego czy innego powodu były wtedy jednością.

Dziś wydaje się, że ludzie potrzebowali tej wizyty. Niektórzy nawet podświadomie czekali na ten koncert, mimo że nie mogli w nim uczestniczyć.

Nie myślałem o tym, zresztą nie myślę nigdy w ten sposób. Pozwalam rzeczom dziać się spontanicznie. Odbiorcom nie można przecież sugerować, podpowiadać. Odpowiednie okoliczności i ciekawość tego, co robisz, mówisz, tego, kim jesteś, są tak czy inaczej obwarowane aurą niewiadomego. Zostaliśmy wykorzystani przez siły, których działania do końca nie rozumiemy, i z wielu powodów nie eksplorujemy tego mechanizmu. Tajemnica wywierania wpływu, oddziaływania na inne osoby jest wciąż nieodgadniona.

Dzień wcześniej w wywiadzie dla radiowej "Trójki" powiedział pan, że Polska i Norwegia są wyjątkowymi krajami, jeśli chodzi o odbiór pana twórczości. Dlaczego właśnie tu, a nie gdzie indziej?

(długie milczenie) Nie wiem (śmiech). Z Norwegią wiążą mnie sprawy osobiste. Tak samo jak z Francją i Anglią… Szczególne związki mam z Litwą i z Polską, bo z tych terenów pochodzi moja rodzina. Jeśli to więc cokolwiek znaczy, to… jest to dla mnie zagadka. Wspominaliśmy moją wizytę w Warszawie 22 lata temu… Oczywiście miasto się zmieniło. Doświadczyło cudownej transformacji. Kiedyś Warszawa była pięknym, ważnym miastem. Dla mnie to nic dziwnego, że znów jest. Ale nie zmieniło się jedno. Moja relacja z Polakami, ta więź serc. Proszę zwrócić uwagę - zmieniają się rządy, są różne i dobrze, że w ogóle są, bo bez nich pozabijalibyśmy się, ale jest w nas coś, czego nie zniszczy żaden ustrój. To porozumienie na poziomie uczuć. Tak czułem w 1985 roku i tak czuję teraz. Może jest coś we mnie, może w was? Bóg jeden wie. Ale nie mam żadnych wątpliwości, że to wciąż jest.

THOMAS: Za każdym razem zgotowano nam w Polsce niezwykle ciepłe przyjęcie. Takie rzeczy pamięta się latami. (po polsku) Cieszę się, że tu jestem.

COHEN: Mam nadzieję, że tu wrócimy. To niezwykły kraj i niezwykli ludzie.
User avatar
Sophia
Posts: 367
Joined: Tue Dec 12, 2006 9:22 pm
Location: Athens - Greece

Postby Sophia » Wed Apr 04, 2007 10:05 pm

Lovely photos, eyes full of joy! Thank you all for posting them.
Could any Polish friend translate the above interview? Thank you, beforehand :D

Sophia
Pawel Gorny
Posts: 54
Joined: Wed Sep 14, 2005 9:41 pm

Postby Pawel Gorny » Wed Apr 04, 2007 10:40 pm

Dick wrote:The good news? It may take many months for you to return to earth!
oh, Dick, my boss gave me red pill and said "welcome to the real world"

:?
User avatar
lizzytysh
Posts: 25339
Joined: Thu Jun 27, 2002 8:57 pm
Location: Florida, U.S.A.

Postby lizzytysh » Wed Apr 04, 2007 11:08 pm

:lol: Real world, schmeal world...

Did you tell him mine eyes have seen thine eyes?


~ Lizzy :D
User avatar
jarkko
Site Admin
Posts: 6738
Joined: Thu Jun 27, 2002 1:01 am
Location: Espoo, Finland
Contact:

Postby jarkko » Wed Apr 04, 2007 11:41 pm

Artur kindly promised to translate this and also another interview for Anjani & us!
User avatar
lizzytysh
Posts: 25339
Joined: Thu Jun 27, 2002 8:57 pm
Location: Florida, U.S.A.

Postby lizzytysh » Wed Apr 04, 2007 11:48 pm

Thank you, Artur! Artur to the rescue 8) .


~ Lizzy
User avatar
dick
Posts: 1185
Joined: Wed Sep 11, 2002 10:21 pm

Postby dick » Thu Apr 05, 2007 12:16 am

Look forward to reading... thanks artur

sorry about the work interference with your high Pawel...
hope the money is worth it! :)
User avatar
jarkko
Site Admin
Posts: 6738
Joined: Thu Jun 27, 2002 1:01 am
Location: Espoo, Finland
Contact:

Postby jarkko » Thu Apr 05, 2007 2:56 pm

This is Artur's translation of the newspaper article.
Source: RZECZPOSPOLITA (Rz)
Interviewer: Jacek Cieślak
Article: Cohen, my love
Publication date: April 2nd, 2007
Section: Culture

INTERVIEW | Anjani talks abort her latest album and her collaboration with the Canadian bard.

Cohen, my love

Anjani—Leonard Cohen’s long-time muse and backup singer—showcased the songs from „Blue Alert” last Saturday in Warsaw. Her performance at Angieszka Osiecka Studio highlighted Trójka’s 45th Anniversary. Cohen sang two songs. Anjani had first performed with the Canadian in 1984. She also worked with jazzmen such as Carl Anderson and Stanley Clark. Prior to “Blue Alert” she released two solo albums.

Rz: Why did we have to wait so long for the album that you recorded with a help from Leonard Cohen, particularly when you both had started your co-operation 23 years ago?

Anjani: Because for a long time I had not been the person you can hear on the CD. I had to grow up as a woman and as a singer. My musical life has actually stated with “Blue Alert”. Even though my career before that point had been successfully going on, I was never satisfied with the sound of my voice. Everything was fine, technically speaking, but I could not find a way to express my emotions.

Did Cohen think alike?

In 2004, when we were working on his “Dear Heather” album, he asked me to do lead vocals on “Undertow”. He left the studio and once I started to sing, I felt that was the singing of my life. At last, that was the way I wanted to sing. I thought Leonard would be elated. He, however, listened to the tape and said wryly: “It sounds nice, but could you record the songs once more and try to sound as if you had something to say rather than sing only?” I couldn’t believe he just failed to appreciate the achievement of my life. I disputed with him (over it), but he did not give an inch and eventually said, “Anjani, this song after all is about a world-weary woman. Sing it as if you were in her shoes.” I understood I had to give up technique and reveal true emotions. My voice finally sounded as if I was the most miserable person in the whole wide world. Leaving the studio Leonard noticed, “Now you know that music is not really about singing, but about being able to convey what we feel in our hearts.”. This lesson prepared me to record my album.

When you were introduced to Cohen, did you feel you two would become a couple?

Hardly! I remember that both of us were undergoing profound depression. Soon did I find out that his was deeper than mine, which made me laugh. Good fortune put us together. He was born for me. And I was born for him. We found each other in life, because we are soul-mates. We both enjoy silence; we are a tad introvert. We do not feel right in a crowd, but just perfect by ourselves. We focus on family and music. This is exactly what we need to be happy.

What do you value most in Leonard?

That he cooks for me.

And what does he value most in you?

I guess that I cook for him, too. But seriously: we do not need to examine our love or talk about it. We feel it. We keep words for songs.

Is it difficult to be a Buddhist monk’s partner?

He wanted to be close to his master, though he never became a monk despite his five-year stay at a Buddhist monastery. This experience of his has strengthened our relations as I have Asian roots myself: my grandma was a Buddhist and this tradition is specifically close to me. It teaches understanding and forgiveness toward other people.

Hanna Krall writes about a phenomenon that American Jews convert to Buddhism in attempt to escape from the burden of Holocaust. Could Cohen’s reasons be of this nature?

He has never lost his Jewish faith. Together with his children we celebrate Sabbath every week and we have a ceremonial dinner on Fridays. This is a very beautiful part of our life. Respect for tradition makes the family stronger and binds us closer to one another. This is also a means to overcome painful experiences, albeit one can’t forget the history. One oughtn’t to.

Would you agree that after years of male domination in music, now, with the onset of Norah Jones, the time for singing ladies has come?

I hope that people who live in an increasingly violent world and who are attacked by media and commercials have yearned for the calm and the delicate. Poland is a good example. It has changed a lot since I was here over 20 years ago. I found it difficult to recognize Warsaw. Nonetheless, I see it in the faces of Warsaw dwellers that they are tired – you are very busy, just like New Yorkers or people in L.A.. You need to keep your deadlines, compete with the best, and struggle with stress to make a living. You have lost your former innocence and perhaps you are trying to regain it with, inter alia, albums like mine. This is why the unhurried rhythm of my music calls for slowing down life’s pace, calming the senses, quieting down, and focusing on issues in life that are important and timeless. It’s also a good way to present Leonard’s poems in a comprehendible manner. Overdone arrangements distort the message.

Are women allowed to do as much as men in music showbiz?

There are more of them now than before, I’d say, but it is also due to the fact that their charms are more in demand. You can notice it in changing scene behaviors, gossip columns, or in magazine covers. It is no longer important what kind of people celebrities are or whether or not they have something to communicate. Sex appeal is what counts now. Demand for this stuff is increasing on the market and it can never be fully satisfied regardless of whatever extent they unveil their charms or reveal the secrets of their alcove. Luckily audience grows up. The older they get, the stronger their desire is for music that appeals not to the body, but to the soul.

Aren’t Cohen fans angry at you because there’s an Anjani album released in lieu of his?

Could be. My life experience tells me, however, not to worry about the things over which I have no influence. If there are listeners who are not fond of this album, they may well like the next one.

Will Leonard become your back-up singer during the summer tour?

He’s not bad at all, so if I were in position to afford his fees, why not? Then again, who would cook for me?

Interview by Jacek Cieślak
User avatar
jarkko
Site Admin
Posts: 6738
Joined: Thu Jun 27, 2002 1:01 am
Location: Espoo, Finland
Contact:

Postby jarkko » Thu Apr 05, 2007 9:51 pm

NOTE: We have been told that the interview we have here is not based on what Anjani really said --- most of it is entirely made up by the journalist, especially what happened in the recording studio! Probably we will take the whole thing off.
Mirek
Posts: 322
Joined: Wed Jan 15, 2003 12:16 pm
Location: Poznan, Poland

Postby Mirek » Thu Apr 05, 2007 11:11 pm

jarkko wrote:NOTE: We have been told that the interview we have here is not based on what Anjani really said --- most of it is entirely made up by the journalist, especially what happened in the recording studio! Probably we will take the whole thing off.
Now I am really sad... That's unbelievable! Don't you think we should do something?

Mirek
User avatar
jarkko
Site Admin
Posts: 6738
Joined: Thu Jun 27, 2002 1:01 am
Location: Espoo, Finland
Contact:

Postby jarkko » Fri Apr 06, 2007 12:03 am

Generally speaking: I believe that happens quite often - the journalists do not get chance to talk to the artists or get just a short interview. The editor-in-chief is waiting for a long article to fill a whole page, and the reporter cooks up something that sounds logical (or copies parts of other interviews printed elsewhere). If the artist is from a distant country and does not speak the local language the risk to get a protest is minimal. Many artists do not care what the press writes - they are so used to the misinformation. - In this case there is nothing to be done; after all there is nothing harmful in the story.
User avatar
jarkko
Site Admin
Posts: 6738
Joined: Thu Jun 27, 2002 1:01 am
Location: Espoo, Finland
Contact:

Postby jarkko » Fri Apr 06, 2007 11:05 pm

Listen to the Anjani/Leonard duet "Never got to love you" from Warsaw
at http://1heckofaguy.com/?s=leonard+cohen
(lots of other interesting material on the same page!)

Return to “Live performances & YouTube clips”

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 2 guests